Artykuły

Przeprowadzka – źródło bólu dla domowników?

 Postanowione – przeprowadzamy się całą rodziną do nowego miejsca. Wszystko jest już zaplanowane, nowe lokum przygotowane do wprowadzenia się.

Przygotowaliśmy kartony, taśmy, codziennie spoglądamy na zgromadzony  dobytek i zastanawiamy się, co bezwzględnie musimy spakować ze sobą, a co pozostawić na śmietniku lub rozdać potrzebującym. Ważne decyzje życiowe, takie jak zmiana lokacji nas stałe, to duże wydarzenie dla życia rodziny i często związany z tym wysoki poziom stresu.

 

 

Często zajęci organizacją przeprowadzki nie zwracamy uwagi na innych członków rodziny: przegapiamy fakt, że dzieci zaczynają mieć problemy ze spaniem, że żona stała się bardziej płaczliwa i smutna, a nawet pies wydaje się zaniepokojony. Wszystko to mogą być objawy stresu psychologicznego, związanego z lękiem separacyjnym z dotychczasowym miejscem. Musimy wiedzieć, że miejsce to nie tylko fizyczny budynek czy przestrzeń, którą zajmujemy – to ludzie, którzy nas otaczają, przyzwyczajenia, z którymi będziemy musieli się pożegnać, ulubione widoki czy nawyki.

 

„ Całe dorosłe życie mieszkałam w małym miasteczku pod Łomżą. Tu chodziłam do szkoły, tu poznałam mojego męża, w łomżyńskim szpitalu urodziłam dzieci.  Teraz mają siedem i dziewięć lat. Mąż dostał dobrą pracę w Monachium, w Niemczech. Na początku próbowaliśmy na odległość. Przyjeżdżał do domu co dwa miesiące, szef dawał mu dłuższe wolne na święta, jednak... Janek awansował, dzieci bardzo za nim tęskniły, postanowiliśmy się przenieść na stałe. Pod Monachium czeka już na nas kupione na kredyt mieszkanie. Wiem, że powinnam się cieszyć, znowu będziemy razem, tam czeka nas dużo lepsza przyszłość, a jednak... odkąd zapadła decyzja o przeprowadzce nie śpię w nocy, chodzę po domu i dotykam przedmiotów. Janek wszystko zorganizował zdalnie, firma przyjedzie po nasze rzeczy, muszę tylko z dziećmi spakować zabawki... Cieszę się, że będziemy z mężem razem, ale też odczuwam niewytłumaczalny lęk, boję się, że w nowym miejscu będzie gorzej”

 

Takie i inne wyznania to nie rzadkość. Człowiek bardzo się przyzwyczaja do otoczenia, w którym żyje. Można jednak łagodzić te objawy. Jedną z technik doradzaną przez psychologów jest „orientacja na jurto”. Polega ona na skierowaniu uwagi domowników na pozytywne aspekty planowanej zmiany. Możemy więc pokazywać dzieciom zdjęcia ich nowego pokoju, parku, który jest w pobliżu domu, opowiadać o atrakcjach szkoły, do której będą chodzić. Należy jak najwięcej opowiadać o ludziach mieszkających w nowym miejscu, o możliwościach, które otwiera ta sytuacja. Zamiast smutku nad tym, co zostawiamy – wskazywać pozytywy – to, że w końcu żona może wybrać nowy kolor ścian i urządzić je zupełnie po swojemu, czego nie mogła zrobić w starym, wynajmowanym mieszkaniu.

 

Pamiętajmy, żeby oprócz zadbania o fizyczną i organizacyjną stronę przeprowadzki, zwrócić uwagę na emocjonalny wymiar tej decyzji i zadbać o najbliższych i ich uczucia.

 

 

Wróć